wtorek, 8 grudnia 2009

Księgi trzy...








Pytania dotyczące zakresu naszych usług otrzymujemy prawie każdego dnia a droga od samej korespondencji do decyzji o zleceniu wykonania oprawy często jest bardzo długa i kręta. I bywa też często że na samym przepływie informacji się kończy. Staram się aby zawsze w naszej ofercie były jakieś gotowe egzemplarze "na już", zazwyczaj są to najbardziej popularne realizacje które wiem że prędzej czy później znajdą nabywcę, zawsze albo najczęściej głównym czynnikiem jest cena...
Niestety...
Księgi są tymi realizacjami które wykonujemy dość często, w ostatnim czasie powstały trzy różne , choć dla mnie najbliższa jest ta która została wydana nakładem magistratu miasta Poznania w 1929 roku. Poza szeregiem ciekawych informacji zawiera wiele interesujących fotografii z tego okresu, miejsc które dobrze znam i które są mi bliskie...
Pozostałe dwie służą po prostu do wpisów...

niedziela, 6 grudnia 2009

Zaproszenie na wystawę






Morawska galeria w Brnie serdecznie zaprasza na wystawę najwybitniejszego czeskiego introligatora artystycznego Jindřicha Svobody z okazji 100 rocznicy jego urodzin. Wystawa potrwa do 31.1.2010.
Dodam od siebie że naprawdę warto...gorąco polecam...

sobota, 28 listopada 2009

Etui do "przeklinania" i coś jeszcze...

Lubię gdy oprawa ma solidne opakowanie, to znaczy takie które poza funkcją ochronną jest też wstępem do tego co będzie dalej. Idealną sytuacją jest gdy uda się to jak najbardziej dopasować...


Ostatnio, tak przy okazji realizacji innych prac ukończyłem oprawę książki "Spacer w czasie-Poznań" którą zakupiłem jakiś czas temu... Pewną jej część, wykonaną z gliny, wyszukałem przy okazji innych zakupów i teraz nadarzyła się możliwość wkomponowania jej do oprawy... A wyszło to...

poniedziałek, 23 listopada 2009

Pędem przez Loket


Widok tego psiaka w muzeum który jest tu stałym bywalcem skojarzył mi się z czymś znajomym...


Z Kadania do Loket miałem zaledwie 37km... Nie darowałbym sobie aby nie skorzystać z okazji i nie odwiedzić mojego "guru" Jana Sobotę. Niecała godzina bardzo spokojnej jazdy krętymi drogami przez okoliczne loketskie lasy i ...jestem. Dla mnie to kultowe już miejsce, a przecież już od dłuższego czasu wiedziałem że muzeum artystycznej oprawy zostało diametralnie przemeblowane, ba, na miejscu zorientowałem się że wyburzono też część ścian, powstała dziura w dachu a tam solidne duże okna i przez to więcej naturalnego światła, słowem, miejsce nie do poznania a to dodatkowy atut aby tu zajrzeć...Pędem przez Loket pasuje tu idealnie, bo wizyta trwała zaledwie 2 i pół godziny. Godzinna pogawędka z zawsze uśmiechniętą Jarmilą i Janem, serdeczne pożegnanie a potem już muzeum, muzeum, muzeum...
I tak wrócę tam jeszcze....

niedziela, 22 listopada 2009

Papiery marmurkowe

Ubiegły weekend spędziłem w Kadaniu, w zachodniej części Czech. Wyjazd do samego końca stał pod wielkim znakiem zapytania, ostatecznie do niego doszło i pomimo nie sprzyjających okoliczności z uczestnictwa w tym kursie jestem bardzo zadowolony. Już sama organizatorka szkolenia - Jana Pribikova jest tak barwną postacią że kiedyś z pewnością poświęcę jej specjalnego posta...
W grupie 10 osób które przybyły do Kadania było dwóch Niemców, moja skromna osoba oraz 7 Czechów. Wykonywaliśmy papiery marmurkowe olejowymi farbami na gelascu - specyfiki używane do tego celu są dziełem szwajcarskiego introligatora z Ascony - Rolanda Meutera.


Po krótkim instruktarzu ze strony Jany podzieliliśmy się na dwie pięciosobowe grupy ( były dwie kuwety ) i ochoczo przystąpiliśmy do prób. Efekty były różne, zdecydowanie najlepsze marmurki wychodziły spod ręki Dusana, moim zdaniem moje papiery plasowały się na przeciwległym biegunie... nie zrażając się tym próbowałem do skutku, wiem już że na dobry efekt końcowy wpływ ma wiele różnych czynników...


Nie byłbym sobą gdybym zajął się przez te dwa dni wyłącznie papierami, z wielką przyjemnością obejrzałem zebrane w dużej witrynie prace Jany, od miniatur po "Sobotovki" a kończąc na całopapierowych...

sobota, 21 listopada 2009

Jak przeklinać - gotowa oprawa.




Brakuje jeszcze etui aby całkowicie zamknąć temat "przeklinania" a to powstanie z pewnością w przyszłym tygodniu... Wszystkie elementy graficzne na pergaminie wykonałem wodoodpornym czarnym tuszem, ilustracje wewnątrz są w tak żywych kolorach że sama czerń na zewnątrz wydała mi się najwłaściwsza...

sobota, 7 listopada 2009

Edgard Claes, nie tylko introligator... Część 2

Listopad 2008, jestem w Belgii, w Denderleeuw, drugi raz. Tym razem nie ma już takich emocji jakie towarzyszyły mi podczas pierwszej wizyty... Wiem jak będzie, wiem czego się spodziewać i znowu spotkam grupę sprawdzonych przyjaciół z Czech. Napisałem przyjaciół bo na każdego z nich naprawdę mogę liczyć w różnych sytuacjach, ale o tym przekonałem się dopiero później...
Atmosfera jak zwykle rewelacyjna od pierwszego do ostatniego dnia, żadnych problemów, zmartwień itp... Tydzień wakacji jak podsumował cały kurs Jirka Fogl, bo przecież wykonujemy rzeczy które wszyscy uwielbiamy robić.


Edgard tym razem zaproponował nam oprawę typu BRADEL, daje ona szerokie możliwości wyboru konstrukcji okładzin, ja nazwałem ją po prostu bradel według Claes'a. I od razu przedstawił nam gotowy egzemplarz tejże oprawy, była to wersja WATER book, gotowa do wysłania na konkurs do Anglii.


Jak ją zobaczyłem to już wiedziałem że ja ze swoją propozycją będę okupował koniec stawki. Takie są realia, na teraz... Ale przecież nie wiem jaki będzie mój poziom po 50-tce, może zbliżę się do średniej europejskiej, a może do czołówki. Najbliższy sprawdzian w Estonii...Bawi mnie to, tak jest też z corocznymi wystawami w Czechach, za każdym razem widzę swój postęp i jadę z przekonaniem że już teraz ich dogoniłem, albo mocno się zbliżyłem, po czym wchodzę na wystawę, podchodzę do pierwszej gabloty, patrzę i... cholera jasna Oni też robią postępy, znowu mi uciekli... przygryzam wargi i myślę, no to znowu mam rok czasu na pościg...

Na koniec tradycyjnie galeria ukończonych opraw, fajnie się to wszystko prezentowało, podczas robienia tych zdjęć naszła mnie myśl że wielka szkoda że u nas w Polsce jesteśmy tak daleko...



Ten kurs zapamiętam przede wszystkim ze względu na moją pierwszą wizytę w Bibliotece Wittockiana, i to jaką... Pan Wittock bardzo ceni Jana Sobotę, hm, a któż go nie ceni zresztą, i poświęcił nam połowę dnia, sam nas oprowadził i opowiadał o prawie każdej oprawionej książce na wystawie. Edgard po wszystkim powiedział że jeszcze nie widział tak emocjonalnie opowiadającego Pana Wittocka o swoim dziele...



Dodam jeszcze że resztę tego udanego dnia spędziliśmy na zwiedzaniu Brukseli, a tam największe wrażenie zrobiły na mnie słodycze i Atomium...


Zapomniałbym dołączyć moją wersję oprawy, na miejscu już u mnie, dorobiłem etui...


CDN...