środa, 5 sierpnia 2009

Jan Camps i Julia van Mechelen - wizyta w Diest...

W tle autor większości zdjęć - mój syn Bartosz...

Wydzielone, specjalne miejsce do pracy aerografem...


... co oprawa to zachwyt...

... i największy rodzynek według mnie...


Oprawa cało - papierowa...

Aerograf - ulubione narzędzie Jana do dekoracji...

Oprawy wykonane są w różnych technikach i materiałach...


Jan prezentuje oprawę Julii...

Julia i Jan...

Bogata kolekcja narzędzi...

Wejście do pracowni...


Niewątpliwie największą atrakcją minionego już urlopu dla mnie była wizyta u Jana i Julii w mieście Diest w Belgii - małżeństwa introligatorów...
Byłem u nich po raz pierwszy, co prawda koresponduję z nimi ale wizyta to zawsze coś innego niż wymiana informacji za pośrednictwem e-maila...
Nie zawiodłem się, więcej, do teraz jeszcze mam przed oczami obrazy z ich pracowni - poczuć zapach skóry, dotknąć ręką faktury przeróżnych papierów i trzymać w dłoni oprawy wybitnego introligatora to coś co lubię najbardziej, takie chwile na długo pozostają w mojej pamięci...
Korzystając z okazji podziękuję mojemu synowi - Bartek spisał się wyśmienicie i wykonał mnóstwo zdjęć z tej wizyty, dzięki niemu mogę zaprezentować kilka, a chciałbym wszystkie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz