sobota, 7 listopada 2009

Edgard Claes, nie tylko introligator... Część 2

Listopad 2008, jestem w Belgii, w Denderleeuw, drugi raz. Tym razem nie ma już takich emocji jakie towarzyszyły mi podczas pierwszej wizyty... Wiem jak będzie, wiem czego się spodziewać i znowu spotkam grupę sprawdzonych przyjaciół z Czech. Napisałem przyjaciół bo na każdego z nich naprawdę mogę liczyć w różnych sytuacjach, ale o tym przekonałem się dopiero później...
Atmosfera jak zwykle rewelacyjna od pierwszego do ostatniego dnia, żadnych problemów, zmartwień itp... Tydzień wakacji jak podsumował cały kurs Jirka Fogl, bo przecież wykonujemy rzeczy które wszyscy uwielbiamy robić.


Edgard tym razem zaproponował nam oprawę typu BRADEL, daje ona szerokie możliwości wyboru konstrukcji okładzin, ja nazwałem ją po prostu bradel według Claes'a. I od razu przedstawił nam gotowy egzemplarz tejże oprawy, była to wersja WATER book, gotowa do wysłania na konkurs do Anglii.


Jak ją zobaczyłem to już wiedziałem że ja ze swoją propozycją będę okupował koniec stawki. Takie są realia, na teraz... Ale przecież nie wiem jaki będzie mój poziom po 50-tce, może zbliżę się do średniej europejskiej, a może do czołówki. Najbliższy sprawdzian w Estonii...Bawi mnie to, tak jest też z corocznymi wystawami w Czechach, za każdym razem widzę swój postęp i jadę z przekonaniem że już teraz ich dogoniłem, albo mocno się zbliżyłem, po czym wchodzę na wystawę, podchodzę do pierwszej gabloty, patrzę i... cholera jasna Oni też robią postępy, znowu mi uciekli... przygryzam wargi i myślę, no to znowu mam rok czasu na pościg...

Na koniec tradycyjnie galeria ukończonych opraw, fajnie się to wszystko prezentowało, podczas robienia tych zdjęć naszła mnie myśl że wielka szkoda że u nas w Polsce jesteśmy tak daleko...



Ten kurs zapamiętam przede wszystkim ze względu na moją pierwszą wizytę w Bibliotece Wittockiana, i to jaką... Pan Wittock bardzo ceni Jana Sobotę, hm, a któż go nie ceni zresztą, i poświęcił nam połowę dnia, sam nas oprowadził i opowiadał o prawie każdej oprawionej książce na wystawie. Edgard po wszystkim powiedział że jeszcze nie widział tak emocjonalnie opowiadającego Pana Wittocka o swoim dziele...



Dodam jeszcze że resztę tego udanego dnia spędziliśmy na zwiedzaniu Brukseli, a tam największe wrażenie zrobiły na mnie słodycze i Atomium...


Zapomniałbym dołączyć moją wersję oprawy, na miejscu już u mnie, dorobiłem etui...


CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz