poniedziałek, 23 listopada 2009

Pędem przez Loket


Widok tego psiaka w muzeum który jest tu stałym bywalcem skojarzył mi się z czymś znajomym...


Z Kadania do Loket miałem zaledwie 37km... Nie darowałbym sobie aby nie skorzystać z okazji i nie odwiedzić mojego "guru" Jana Sobotę. Niecała godzina bardzo spokojnej jazdy krętymi drogami przez okoliczne loketskie lasy i ...jestem. Dla mnie to kultowe już miejsce, a przecież już od dłuższego czasu wiedziałem że muzeum artystycznej oprawy zostało diametralnie przemeblowane, ba, na miejscu zorientowałem się że wyburzono też część ścian, powstała dziura w dachu a tam solidne duże okna i przez to więcej naturalnego światła, słowem, miejsce nie do poznania a to dodatkowy atut aby tu zajrzeć...Pędem przez Loket pasuje tu idealnie, bo wizyta trwała zaledwie 2 i pół godziny. Godzinna pogawędka z zawsze uśmiechniętą Jarmilą i Janem, serdeczne pożegnanie a potem już muzeum, muzeum, muzeum...
I tak wrócę tam jeszcze....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz