poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Prezent od " Takedi "... czyli introligatora portret własny.





Chciałem już to zrobić dawno, jakoś nie mogłem jednak znaleźć właściwej ku temu okazji... Dzisiaj już nic mnie nie powstrzyma więc z wielką ochotą i równie wielką przyjemnością wystukuję te słowa na klawiaturze... a chodzi o mojego imiennika - Jacka Kordusa, według mnie już świetnego fotografa a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że będzie jeszcze lepszy... widać i słychać że to co robi to nie tylko odrabiana pańszczyzna, ma plan i obrany kierunek, życzę mu zatem aby jak najszybciej znalazł się już w miejscu do którego zmierza...
Współpracuję z nim od nie dawna, i tak naprawdę nie wiem na jak długo los zetknął nasze profesje, ale już teraz bardzo mu dziękuję że przekonał mnie na krótką sesję zdjęciową z mojej pracowni... Przyznam że byłem nastawiony bardzo sceptycznie, znacznie bardziej wolę gdy są fotografowane moje...książki niż moja skromna osoba...
Naprawdę bardzo polecam ten adres - http://takedi.com - szczególnie młodym parom, które poszukują dobrego fotografa na jedną z ważniejszych chwil w życiu...

piątek, 21 sierpnia 2009

KALIDASA - część pierwsza.



Książki te, dwa egzemplarze, otrzymałem podczas mojego pobytu w Czechach. Z pewnością jakiś czas zajmie mi oprawienie ich, projekt oprawy mam już kompletny w głowie, w najbliższych dniach wykonam makietę która ułatwi mi pracę i którą krok po kroku będę realizował...pierwszy etap mam za sobą...bloki mam już zszyte...
...cdn...

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Ostatnie prace przy " Tajemniczym Dworze"...






To już naprawdę najwyższy czas na koniec przy tym zleceniu... i na szczęście tak też się stało... po krótkim urlopie i tak ciężko jest wrócić do normalnego rytmu pracy dlatego z postępu nie jestem zadowolony...
Nakład 30 egz. nieznacznie różni się od wersji próbnej...

środa, 5 sierpnia 2009

Jan Camps i Julia van Mechelen - wizyta w Diest...

W tle autor większości zdjęć - mój syn Bartosz...

Wydzielone, specjalne miejsce do pracy aerografem...


... co oprawa to zachwyt...

... i największy rodzynek według mnie...


Oprawa cało - papierowa...

Aerograf - ulubione narzędzie Jana do dekoracji...

Oprawy wykonane są w różnych technikach i materiałach...


Jan prezentuje oprawę Julii...

Julia i Jan...

Bogata kolekcja narzędzi...

Wejście do pracowni...


Niewątpliwie największą atrakcją minionego już urlopu dla mnie była wizyta u Jana i Julii w mieście Diest w Belgii - małżeństwa introligatorów...
Byłem u nich po raz pierwszy, co prawda koresponduję z nimi ale wizyta to zawsze coś innego niż wymiana informacji za pośrednictwem e-maila...
Nie zawiodłem się, więcej, do teraz jeszcze mam przed oczami obrazy z ich pracowni - poczuć zapach skóry, dotknąć ręką faktury przeróżnych papierów i trzymać w dłoni oprawy wybitnego introligatora to coś co lubię najbardziej, takie chwile na długo pozostają w mojej pamięci...
Korzystając z okazji podziękuję mojemu synowi - Bartek spisał się wyśmienicie i wykonał mnóstwo zdjęć z tej wizyty, dzięki niemu mogę zaprezentować kilka, a chciałbym wszystkie...

wtorek, 4 sierpnia 2009

Bibliotheca Wittockiana






Pierwszy raz miałem przyjemność zobaczyć bogatą ekspozycję tej biblioteki jesienią ubiegłego roku, wraz z grupą czeskich introligatorów. Tym razem zabrałem tam swoją rodzinę, okazją był wspólny urlop i...dużo wolnego czasu...