środa, 28 października 2009

Jak przeklinać - poradnik dla dzieci w oprawie pergaminowej...



Błękitny pergamin idealnie pasuje do klimatu książki...dekoracji na froncie oprawy jeszcze nie zdradzę...

Blok książki miałem już przygotowany, dzisiaj dołożyłem jedynie wolną składkę i wyklejkę właściwą, a na koniec arkusz ochronny...


Dwa lata temu, może wcześniej, kupiłem tę książkę, właściwie poradnik dla dzieci, tytuł trochę przewrotny - "Jak przeklinać"... Spodobała mi się żywa szata graficzna tego wydania ale gdy już ją przywiozłem do pracy...to powędrowała na najniższą półkę...Pomyślałem, spokojnie, przyjdzie kiedyś na oprawę czas...
Dzisiaj dokonując porządków na owej półce ponownie wpadła mi w ręce... i momentalnie w wyobraźni widziałem już jak będzie wyglądał projekt oprawy, czym prędzej zrobiłem notatki co i jak wykonam... i niemalże natychmiast przygotowałem potrzebne materiały...
Tak właśnie się ze mną dzieje gdy mam za dużo wolnego czasu w środku tygodnia, normalnie prywatne realizacje wykonuję w weekendy...

wtorek, 20 października 2009

Klasztor w Denderleeuw - część II


A Edgard Claes zajmował się swoimi sprawami... tak przy okazji...


A to mój nabity oporek...


Pogoda sprawiała że część prac wykonywaliśmy w ogrodzie...


Notatki robił każdy, ale jedna osoba miała jakby bardziej profesjonalny sprzęt do tego...


Lukas, najmłodszy uczestnik kursu...


Obiecałem krótką relację z pobytu w Denderleeuw i niniejszym to czynię... Długą podróż umilałem sobie słuchaniem muzyki oraz nauką języka czeskiego... na miejscu, po przybyciu uświadomiłem sobie bardzo szybko że minie jeszcze trochę czasu zanim opanuję ten język w stopniu dla mnie zadowalającym...
Pierwszy dzień i od razu odmiana, w kuchni, bo kucharzem tym razem był...Polak!?! Antoine Mieczysław Wilk gdy tylko dowiedział się że jestem z Polski zasypał mnie wieloma pytaniami po...angielsku. Poprosiłem aby ze wszystkimi sprawami wystartował jeszcze raz ale dwa razy wolniej... Okazało się że urodził się już w Belgii i że jest synem żołnierza dywizji pancernej gen. Maczka... Tony okazał się też strasznym gadułą tak więc jeszcze wiele razy dopytywał się o różne polskie sprawy...
Sam kurs przyniósł mi jak zwykle wiele satysfakcji, nauka nowych rzeczy jest ekscytująca, tym razem przebiegała też bardziej intensywnie bo aż do godziny 21.oo każdego dnia... Prawie wcale nie opuszczaliśmy klasztoru z wyjątkiem jednej, szybkiej wyprawy do Brukseli, do sklepu z materiałami introligatorskimi...
Potem ponownie długa podróż powrotna i... powrót do rzeczywistości...brutalny...

niedziela, 18 października 2009

Mistrz z Loket...

Moja ulubiona oprawa Jana, trzywarstwowa struktura Sobotova w wersji pudełkowej...

Okładka czasopisma introligatorskiego wydawanego w Anglii ze specjalnym reportażem o Janie...

Żonę Jarmilę tak zaraził swoją pasją, że również postanowiła nauczyć się oprawiać książki...

Małżeństwo Sobotovych w ich atelier...

Ozdobą przy ich domu jest piękna brama, widać jak bardzo Jan kocha swój zawód...

Na naukę nigdy nie jest za późno... to motto towarzyszy Janowi przez całe życie... w głębi Edgard Claes, introligator z Belgii...

Loket 2006 i mój drugi pobyt u Jana na szkoleniu...

Postanowiłem przybliżyć sylwetkę osoby która w ostatnim czasie miała olbrzymi wpływ na mój rozwój zawodowy, jeszcze bardziej zaraziła pasją do tego co robię, a przede wszystkim wiele mnie nauczyła...
Zastanawiam się jak potoczyłyby się moje losy gdyby nie doszło do tego spotkania... tu mam na myśli Jana Sobotę, czeskiego introligatora, dzięki któremu cała ta przygoda się zaczęła... Konsekwencją tego spotkania było wszystko to co miało miejsce potem... Opisać choćby małą część tej historii nie sposób, niech zatem przemówią obrazy poparte króciutkimi komentarzami...

Zapraszam...

środa, 7 października 2009

"Lauldud sõna"



I już jest... Przesyłka z Tallinna dotarła bardzo sprawnie i co ważne bezpiecznie... Po rozpakowaniu dokonałem wstępnych, szybkich oględzin, z czym będę miał do czynienia... Pisząc tego posta słucham jednocześnie załączonej do książki płytki z pięcioma utworami estońskiego kompozytora - Tormisa Veljo, któremu wystawa będzie poświęcona. W 2010 roku kompozytor obchodzi swoje 80. urodziny, inspiracji do tworzenia znajduje w estońskim folklorze, z tego gatunku też są zamieszczone na płytce utwory - uczciwie napiszę że sympatykiem tego artysty nie zostanę... Ale przecież nie wszystko musi mi się podobać...
Moja książka ma numer 147, w konkursie zarejestrowało się 180 introligatorów z całego świata, dodam jeszcze że wszystkie egz. wydrukowano na 140 g papierze offsetowym Cyclus z włókien wtórnych, a tekst jest w języku estońskim i angielskim...

Tytuł oryginalny - "Lauldud sõna" co znaczy "Słowo śpiewane"..

Zatem, zaczynam... historię powstawania oprawy dla tej pozycji oczywiście zamieszczał będę na blogu, do końca lutego 2010 muszę się z tym uporać, w marcu gotowa oprawiona książka musi wrócić do Muzeum Sztuki i Projektowania w Tallinnie.
Ambicją moją jest aby wypaść lepiej niż na konkursie w Anglii, a jak będzie naprawdę to zobaczymy...

niedziela, 4 października 2009

Klasztor w Denderleeuw...



Styl Edgarda Claesa...

Jarmila Sobotova w akcji, Jan Sobota w głębi...

Wnętrze klasztoru...


To będzie moja trzecia wizyta w Denderleeuw, miejscu gdzie przez cały rok odbywają się kursy introligatorskie prowadzone przez mnicha, brata Edgarda Claesa... Budynek z zewnątrz poza prostym krzyżem na dachu wygląda raczej jak placówka świecka, a o tym że jednak nauka odbywa się w klasztorze przypomina każdorazowa modlitwa przed wspólnymi posiłkami. Edgard Claes jest bowiem nie tylko wybitnym introligatorem ale również wybornym kucharzem i tradycją już się stało że osobiście przyrządza wszystkim uczestnikom specjały kuchni belgijskiej.
Styl opraw Edgarda Claesa jest ponad przeciętnie nowoczesny, poza tradycyjnie używanymi materiałami jak skóra, większość to różne gatunki drzewa, aluminium, płyty pcv a także szereg różnych drobnych elementów których używa do dekoracji...
Głównym narzędziem w pracy jest aerograf, gotowe realizacje zawsze wzbudzają zachwyt i wielki szacunek dla umiejętności tego skromnego introligatora...
Dodam jeszcze że jak zwykle naukę będę zgłębiał w towarzystwie grupy z Czech...