środa, 22 września 2010

Płócienne wariacje - prawie gotowe...


Jedna z trzech książek które przygotowałem do oprawy płóciennej jest już prawie skończona, pozostaje mi tylko wykonać solidne etui i zamontować ceramikę... brzmi dziwnie, zamontować ceramikę do oprawy książki, ale po kolei...
Oprawa w tej wersji ma trzy warstwy, po zainstalowaniu pierwszej wewnętrznej nabiera już sztywności... i zaraz potem montuję środkowe, najcieńsze dwa elementy pokryte już jednak innym kolorem płótna. Wtedy dopiero przyklejam na stałe taśmy.



Dalszy etap to kapitałki, oklejanie grzbietu i prace przy ostatniej, zewnętrznej warstwie, gdzie muszę wyciąć otwór dla montażu ceramiki. Po dopasowaniu tych elementów w samych narożnikach leciuteńko smaruję klejem i mocuję do reszty, na tyle lekko aby w dalszej pracy swobodnie te warstwy rozdzielić.


Skoro jestem już tak rozpędzony to "biegusiem" przygotowuję część grzbietową oprawy czyli jak mawiał mistrz Sobota - TEDKA PRIPRAVIMY DUTINKU - co zajmuje mi tylko kilka minut, potem czas potrzebny do przeschnięcia a dalej docięcie grzbietu do wielkości okładzin, szlifowanie całości i można pokrywać płótnem...


Po pokryciu płótnem uważnie obrabiam wycięte miejsce, to przecież główny element dekoracyjny tej prostej oprawy, ostatni raz sprawdzam całość i przyklejam zewnętrzną warstwę do środkowej...


Po kilkuminutowej obecności w prasie ponowne oględziny czy wszystko w porządku i... powrót do prasy ale już na dłużej. Pozwólmy wyschnąć oprawie...

cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz