wtorek, 28 września 2010

Nocny pamiętnik


Przeżywam teraz okres wzmożonego nasilenia różnego typu zleceń, skądinąd niektóre są bardzo ciekawe, albo raczej inne, nie tak monotonne. Sądzę że każdy z nas czasami tak ma w pracy...Mało kto lubi też pracę pod presją czasu bo to zwykle odbywa się kosztem jakości dlatego klientów ze zleceniami "na wczoraj" wolałbym unikać...
Najświeższą realizację nazwałem "nocny pamiętnik" bo powstawał głównie po godzinie 22.00 a i kolor oprawy pasuje tu idealnie...




niedziela, 26 września 2010

Chwilomyśli / momenthoughts


Czas już najwyższy aby ruszyć ten temat, X F.I.R.A 2011. To kolejny konkurs i wystawa opraw introligatorskich organizowana przez ARA BELGICA. Finał w przyszłym roku wiosną w Brugii, w Belgii. Gotowa oprawa musi dotrzeć do organizatorów przed 15 listopada, ja po wybraniu książki, przygotowaniu projektu przystąpiłem do pracy. Pierwszy etap, szycie bloku mam już za sobą...




Odbiegając od tematu załączam jeszcze kilka zdjęć z cyklu - "Harce czworonożnych przyjaciół", swego czasu była już zima, była wiosna, lato chyba mi umknęło zatem teraz kolej na jesień...Tak zielono już niestety za chwilę nie będzie...




piątek, 24 września 2010

Płócienne wariacje - pierwsza z trzech...

Dzisiaj króciutko i tylko same zdjęcia...Płótno znakomicie nadaje się przy tego typu oprawie, nawet "headcap" pomimo tego że używałem tylko kleju dyspersyjnego można swobodnie wykonać, postaram się częściej wprowadzać tego typu oprawy, w sumie jest to jakaś alternatywa dla opraw tańszych niż skórzane, końcowy efekt poniżej...





środa, 22 września 2010

Płócienne wariacje - prawie gotowe...


Jedna z trzech książek które przygotowałem do oprawy płóciennej jest już prawie skończona, pozostaje mi tylko wykonać solidne etui i zamontować ceramikę... brzmi dziwnie, zamontować ceramikę do oprawy książki, ale po kolei...
Oprawa w tej wersji ma trzy warstwy, po zainstalowaniu pierwszej wewnętrznej nabiera już sztywności... i zaraz potem montuję środkowe, najcieńsze dwa elementy pokryte już jednak innym kolorem płótna. Wtedy dopiero przyklejam na stałe taśmy.



Dalszy etap to kapitałki, oklejanie grzbietu i prace przy ostatniej, zewnętrznej warstwie, gdzie muszę wyciąć otwór dla montażu ceramiki. Po dopasowaniu tych elementów w samych narożnikach leciuteńko smaruję klejem i mocuję do reszty, na tyle lekko aby w dalszej pracy swobodnie te warstwy rozdzielić.


Skoro jestem już tak rozpędzony to "biegusiem" przygotowuję część grzbietową oprawy czyli jak mawiał mistrz Sobota - TEDKA PRIPRAVIMY DUTINKU - co zajmuje mi tylko kilka minut, potem czas potrzebny do przeschnięcia a dalej docięcie grzbietu do wielkości okładzin, szlifowanie całości i można pokrywać płótnem...


Po pokryciu płótnem uważnie obrabiam wycięte miejsce, to przecież główny element dekoracyjny tej prostej oprawy, ostatni raz sprawdzam całość i przyklejam zewnętrzną warstwę do środkowej...


Po kilkuminutowej obecności w prasie ponowne oględziny czy wszystko w porządku i... powrót do prasy ale już na dłużej. Pozwólmy wyschnąć oprawie...

cdn

Płócienne wariacje - część 2

Musiałem dokonać wyboru a ten był oczywisty... w pierwszej kolejności książka dla klientki, moja musi poczekać, jak zwykle... Blok zszyłem, na specjalne taśmy, bardzo cienkie i bardzo mocne, a poza tym roztrzepują się jak sznurek, dla mnie to bardzo ważne, nie chcę żadnych zbędnych zgrubień pod falcem przy wyklejce. Z pracowni ceramiki artystycznej odebrałem zamówione małe co nie co i.... jutro kontynuacja i może koniec? Wszystko przecież będzie w płótnie a to znacznie skraca czas pracy. Optymista... cdn



poniedziałek, 20 września 2010

Zasypany przez...czcionki.

To przewróciło moje plany na kilkanaście dni do góry nogami całkowicie, ale sam tego chciałem. Nie wiedziałem tylko co mnie czeka. Przez przypadek trafiłem do małej drukarni, starszy Pan w kapciach ( drukarnia znajduje się na parterze domu ) poinformował mnie że likwiduje działalność, w głosie wyczuć można było wyraźny żal z tego powodu, ale chętnie zaprosił mnie do środka na pogawędkę o wszystkim i o niczym...Miejsce było faktycznie zaniedbane i wyglądało na to że już od dawna nic tu nie zostało wydrukowane. Rozglądając się dookoła dojrzałem "szupliki" jak mawiają moi czescy przyjaciele ( metalowe, wysuwane szuflady ) i tak od niechcenia wysunąłem najwyższą. Chyba natychmiast podskoczyłem i obudziłem się z lekkiego letargu bo moim oczom ukazały się...czcionki. Co prawda ołowiane, drukarskie a nie marzenie każdego introligatora, solidne mosiężne, ale pomyślałem że na bezrybiu...
W wielkim skrócie napiszę że po kilkudniowych negocjacjach ( starszy Pan okazał się w tym mistrzem czego nie mogę napisać o sobie ) zakupiłem wszystko co miał. Inaczej się nie dało. Teraz po pracy siedzę do 1.00 lub 2.00 i układam to całe "ustrojstwo"... W całym domu są... czcionki - 30 kartonów - ponad 500kg nie posegregowanych, brudnych, zakurzonych w nie funkcjonalnych zielonych plastykowych pudełkach... Więc układam, układam, układam i układam. I na ołów już patrzeć nie mogę...
Mimo wszystko jest to jednak dla mnie olbrzymie szczęście, czcionki miały za chwilę powędrować na złom a tak popracują jeszcze ładnych parę lat dla mnie...
Jak i introligatorska prasa która była w transakcji wiązanej. Po kilku godzinnym szlifowaniu, nałożeniu świeżej matowej czarnej farby zajęła już miejsce w domowej pracowni... A książki leżą i czekają na swoją kolej...



niedziela, 5 września 2010

Pergaminowe cudeńka z Żamberka


Byłem i dosłownie kilka godzin temu wróciłem z oddalonego o 21km od polskiej granicy Żamberka w Republice Czeskiej. Powód, wernisaż Jiriego Fogla. To już staje się nudne gdy za każdym razem piszę jak jestem zachwycony tym co zobaczyłem, ale nie wiem albo nie potrafię inaczej opisywać swoich emocji których doświadczam oglądając to co najbardziej lubię - pięknie wykonane oprawy książek. Jiri Fogl to prawdziwy mistrz opraw pergaminowych, lepiej oprawionych książek w tej technice ja jeszcze nie widziałem ale być może jeszcze mało widziałem...
Wystawa była wczoraj, dzisiaj rano odwiedziłem jeszcze pracownię Jirki - nie pozwala mi mówić do siebie "Panie Jirko" choć czyniłem to z szacunku do wieku i umiejętności, ale to człowiek o gołębim sercu i myślę że znowu miałem to wielkie szczęście spotkać na swojej introligatorskiej drodze kogoś takiego.
Dziękuję za wszystkie rady i wiele materiałów o historii i współczesnym introligatorstwie...

Dużo zdrowia Panie FOGL, resztę można kupić...



Muzeum miasta Żamberk, miejsce wystawy...


Powitanie...



Detal jednej z wielu opraw pergaminowych



Zestaw narzędzi z pracowni Jirki Fogla.

piątek, 3 września 2010

Zagadka...


...rozwiązana. Małe "coś" trafi do Pana Rafała, Pani Doroty i Pana Macieja ( jeżeli prześle mi adres pocztowy ) lub zdecydowanie łatwiej do Rafała, Doroty i Macieja. Dziękuję że Wam się chciało napisać. Od razu dodam że miało być łatwo.
Wszystkim innym też dziękuję, tym razem tylko dla trzech osób ale będę kontynuował tego typu zabawy. Muszę tylko przygotować małe co nieco...

A odpowiedź prawidłowa to oczywiście "Życie książki"...