niedziela, 31 października 2010

Komercyjnie - skórzane notatniki


Temat zapewne wszystkim dobrze znany, ja miałem wykonać próbną partię takich notatników kilka miesięcy temu. Są one szczególnie popularne w kraju za wielką wodą, u nas trochę mniej, ale przecież nie wszystko musimy "papugować". Żeńska część mojej rodziny już miała serdecznie dość czekania na moment, aż zechcę w końcu je robić. Kilka odpowiednio dobranych głośnych komentarzy podziałało na mnie na tyle motywująco, że efekty można już zobaczyć poniżej...
Zatem trochę większa galeryjka...Miłego oglądania...









wtorek, 26 października 2010

Komercyjnie - karta win


Swego czasu była już kiedyś w tym stylu wykonana karta menu, również dla tego samego klienta...Dzisiaj prezentuję konsekwencję poprzedniej realizacji, kartę win ( to ta jasna ). Trochę tak, żeby wyglądało że nie tylko książki i książki...




wtorek, 19 października 2010

Płócienne wariacje - druga z trzech...

Dzisiaj już tylko mała galeryjka...i drobne wytłumaczenie. Na prezentowanej oprawie poniżej wyraźnie rzuca się brak tytułu, a jest to "Życie książki". Waham się jeszcze w którym miejscu go wykonać i to jedyny powód. Zarówno na oprawie jak i etui zamocowane są miniatury prasy z epoki Gutenberga.





...i małe przypomnienie pierwszej płóciennej z ceramicznym dodatkiem.


Płócienne wariacje - dogrywka.


Z dokończeniem tych realizacji nie powinno być kłopotu, i raczej nie przewiduję. Pierwsza płócienna oprawa z trzech rozpoczętych dawno jest już u klienta, wczoraj duży progres zanotowała druga książka, prace ukończone zostaną dosłownie za chwilę...
Po wycieczce do muzeum Gutenberga zostało mi kilka pamiątek, między innymi bilety wstępu które mogłem wyrzucić do kosza zaraz po wyjściu, ale...coś przeczuwałem że gdzieś mogę je wykorzystać. I teraz ani przez chwilę nie wahałem się co będzie moim "dekorem" dla oprawy "Życie książki".
Wyjąłem biały kawałek pergaminu przywieziony od Jirki Fogla z Żamberka, ostro zabrałem się do skrobania-cieniowania tak aby stał się przejrzysty i wykonałem dwa centralne biletowe panele na front i tył oprawy. Od tej pory już zawsze zanim coś wyrzucę to dwa razy się zastanowię...





niedziela, 17 października 2010

W kolejce na...


...oprawę czekają przygotowane pozycje, mam nadzieję że będzie to plan minimum zrealizowany do końca roku. Nie wiem co mnie czeka w najbliższym czasie w pracy i ile tego czasu uda mi się wykroić na swoje prywatne realizacje.
Za chwilę zakończone już "Chwilomyśli" powędrują do Brugii, wrócą do mnie latem 2011 roku i w związku z tym postanowiłem, że oprawię jeszcze jeden egzemplarz tej książki. Tym razem jednak będzie to cała seria wydawnictwa VIVA LITERA z Nowego Tomyśla.
Rusza też w końcu długo odkładana oprawa pudełkowa, "Chopin PLAKAT" realizowany będzie na przyszłoroczną wystawę członkowską Spolecenstva Ceskych Kniharu a całość zamknie humorystyczne wydanie Dalibora Nesnidala "Čtyři misi".
Nuda zatem na jesienno-zimowe wieczory raczej mi nie grozi. I o to chodzi...




niedziela, 10 października 2010

Chwilomyśli - etui.


Dla mnie to bardzo istotna część oprawy, właściwie integralna, chociaż jeszcze kilka lat temu tak nie było. Rok 2005 wywrócił moje postrzeganie wielu aspektów w introligatorstwie do góry nogami, właściwie to mogę napisać że odmienił prawie wszystko. Zacząłem wymazywać z głowy wszystkie złe nawyki pozostawiając tylko te dobre. I stwierdziłem że tych drugich było naprawdę niewiele. Ale do rzeczy...
Etui głównie pokrywam płótnem, czasami są też skórzane ale te zdecydowanie w mniejszości. Lubię zmieniać co jakiś czas model opakowania a inspiracji do tego szukam dosłownie wszędzie. Czasami jest to pudełko ze słodyczami, czasami podglądam "design" opakowań na biżuterię ale najciekawsze okazy znajduję...w salonach telefonów komórkowych. Projektanci tych opakowań są naprawdę wyśmienici...
Sprawdzam czy da się takie etui wykorzystać do opakowania książki i...już. Próbuję. Zazwyczaj efekt jest zadowalający, zawsze interesujący. Etui do "Chwilomyśli" to pomysł hiszpańskiego wybitnego współczesnego introligatora - Juana A. Fernandeza Argenty. Oczywiście detale, pomysł na nie są moje ale sama konstrukcja to wyniki odwiedzania i oglądania prac mojego hiszpańskiego kolegi po fachu. Jest co oglądać, zapewniam.
Ten rodzaj pudełka wymaga instalacji magnesów, bez tego konstrukcja po prostu się rozjeżdża. Ja na froncie umieściłem jeszcze motyw z wnętrza książki, całość przechodzi zresztą przez oprawę ale to będzie można zobaczyć już za chwilę. Prace przy tej realizacji dobiegają powoli końca, a przez cały czas w głowie miałem słowa Jirki Fogla który podczas ostatniego spotkania powiedział mi: "Jacku, pamiętaj aby opakowanie dla książki nie odbiegało bardzo poziomem od samej oprawy, poświęć na nie tyle czasu ile potrzeba aby tak się stało."

Podpisuję się pod tym obiema rękoma...





sobota, 9 października 2010

Chwilomyśli, dalszy etap.


Po zakończeniu prac przy bloku książki mogłem zająć się przygotowaniem skóry i montażem poszczególnych warstw oprawy. Potrójna struktura wymaga dokładnej obróbki tektur zwłaszcza przy grzbiecie, powstanie solidnej grubości okładzina która musi przecież swobodnie się otwierać.
Przy zaciąganiu skóry na przygotowany już blok bacznie należy uważać aby nie wybrudzić brzegu książki, całą poprzednią pracę diabli by wzięli...
Skóra kozia której użyłem nie sprawiała mi żadnych problemów a praca z niskiej jakości materiałami zawsze powoduje mały stres i niemiłe niespodzianki. Dodam że dobrej jakości skóry introligatorskie bardzo trudno kupić u nas w kraju, tą zakupiłem w Belgii, niestety... Trzymam jeszcze kilka użytków schowanych na specjalne okazje.
Po ukończeniu tego etapu oprawa poszła na ładnych kilka godzin do prasy, jutro czeka mnie ciężki, lub nie, dzień przy ręcznych tłoczeniach mojego wybranego projektu dekoracji.
Cóż, zawsze staram się stawiać poprzeczkę przed sobą za każdym razem trochę wyżej, tym razem gonię Helenę Klinderovą i nawet jeśli końcowy etap mnie nie zadowoli to na pewno się nie poddam. W końcu to trening czyni mistrza...





poniedziałek, 4 października 2010

Chwilomyśli, szlifowanie i kolorowanie brzegu.

Przygotowałem płaski i zaokrąglony klocek do szlifowania brzegu, celowo prace te wykonałem w weekend...mam wtedy więcej czasu i cierpliwości, te czynności lubię wykonywać w spokoju, bez niepotrzebnego przerywania z byle powodu. Niestety, mam już swoje przyzwyczajenia a to daje mi do myślenia. Wniosków na razie nie wyciągam...
W małym "deepowym" naczynku przygotowałem farbę, akrylową. Konsystencja bardzo ważna, nie chcę powtarzać czynności w nieskończoność, pył i te sprawy to nic przyjemnego. Z uwagi na to że wszystkie prace przeważnie wykonuję późnym popołudniem lub wieczorem całość zwykle umilam sobie lampką białego lub czerwonego wina, relaksującą atmosferę pomaga utrzymać cicha muzyka, w sumie to nie praca, to PRZYJEMNOŚĆ!!!
Po szlifowaniu nakładam farbę, dodam że używam pędzli o bardzo delikatnym włosiu, specjalnych do farb akrylowych a nie pierwszy lepszy, np. po emulsji. To również bardzo ważne...Potem wcieram wosk w bawełnianą szmatkę i znowu wcieram to wszystko ale już w wyschnięty i pokolorowany brzeg. Na koniec polerowanie agatem, najpierw delikatnie raz przy razie a z powrotem już mocniej. Połysk brzegu ponownie podkreślam bawełnianą szmatką z woskiem. A po wszystkim sprzątanie, jak to po malowaniu...

cdn.