poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dwie księgi, progres...


Prace przeniosłem z białej księgi na brązową, praktycznie każdą wolną chwilę poświęcam przy tych pozycjach, zależy mi aby skończyć wszystko do końca miesiąca. Mam powody tego nagłego pośpiechu...
Druga księga jest już również zaciągnięta skórą, a przy pierwszej został do wykonania ostatni element. Brak koncentracji lub zmęczenie ( prace kontynuuję zwykle późnym wieczorem ) było powodem nieprzyjemnej kontuzji. Tym razem mój skalpel dopadł również mojej skóry, na chwilę domowa pracownia zamieniła się w rzeźnię. Dosłownie, bo dawno już krew nie ciekła ze mnie jak wczorajszego wieczoru, mocno przeraziłem tym widokiem resztę rodziny. Diagnoza końcowa - będę żyć...
Zatem księgi dokończę...




1 komentarz:

  1. Jestem pod wrażeniem Jacku i mam nadzieję że się nie pokaleczyłeś zbyt poważnie.

    OdpowiedzUsuń