czwartek, 27 stycznia 2011

Estoński powrót.


Skoro zamieszczam informację że wykonuję oprawę na wystawę lub konkurs, to teraz mogę już napisać o jednym z powrotów...
"Lauldud Sona" wróciła właśnie po roku z Tallinna. Natychmiast dodam że estońskiej stolicy moja wersja oprawy nie zachwyciła, syn gdy zobaczył książkę ponownie w domu, trochę ironicznie zapytał, czy i tym razem wygrałem jakiegoś dziwnego ptaka na drewnianym klocku. Pomyślałem, cóż, inne pokolenie i nie ma co tłumaczyć o co mi w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.
Wykonałem szybką "obdukcję" oprawy i ze smutkiem stwierdziłem że bez uszkodzeń się nie obyło. Również dwie wersje "Cennej Wazy" wróciły swego czasu poranione z czeskiej wystawy, i również one posiadały podobne defekty. Nie mam na myśli otarć skóry, zarysowań czy wgnieceń na etui ale dosyć poważne uszkodzenia wewnątrz. Na początku byłem trochę zły, ale po dłuższych oględzinach muszę jednak się przyznać że to niedostateczne wzmocnienie bocznych, wewnętrznych ścianek etui było powodem "awarii"...A więc jednak moja wina.
Zapewniam że po raz trzeci już tego samego błędu nie popełnię. To chyba się nazywa "zdobyć doświadczenie", z dwóch minusów chociaż jeden mały plus.
No i katalog. Pełen pięknych oraz całkiem podobnych do mojej opraw. I najważniejsze, wygrała Niemka a potem długa lista nagrodzonych estońskich introligatorów. Dyplom wrzucę w ramkę i pójdzie na ścianę. Oprawa wróci do witryny...a ja uparcie będę wykonywał kolejne.






środa, 26 stycznia 2011

Komercyjnie - zestaw dla fotografa


Początek nowego roku był całkiem spokojny, ale już po chwili pojawiło się tyle różnych spraw że wszystko ponownie nabrało dużego przyspieszenia. Co mogę wykonuję wieczorami w domowej pracowni, cała reszta powstaje już w głównej siedzibie.
Znalazłem w całym tym zamieszaniu czas, aby wykonać zamówienie dla Sławka. Sławek zajmuje się fotografią ślubną i "pstryka zdjęcia" młodym parom w Londynie.
Zestaw zawiera duże etui na album ( foto-książkę ), małe etui na jedną płytę dvd, oraz teczkę na umowę z klientem. Całość wykonana w kolorze firmowym - płótno oliwkowe - z wytłoczonym logotypem na każdym elemencie. Dodatkowo w dużym etui zainstalowałem małą kieszeń na etui z dvd. Jeden zestaw poleci do Londynu, drugi trafi do mojej witryny.
Mam nadzieję że spełnię oczekiwania "emigranta"...






wtorek, 25 stycznia 2011

Dwie księgi, galeria na sztalugach.



Księgi gotowe, dokończyłem dzisiaj ostatnie elementy i...zainstalowałem je na sztalugach. Tym razem bez etui, ale od samego początku wiedziałem że ich miejsce będzie w...oknach, a nie w wielkich pudłach. Oczywiście przedtem bloki ksiąg otrzymają specjalne zabezpieczenie, aby nie uległy zniekształceniu.
Za trzy dni wielka przeprowadzka, stąd mój pośpiech. Zmieniam lokalizację mojej pracowni, cały czas w Poznaniu ale znacznie bliżej domu. Wkrótce więcej informacji na ten temat, zarówno na blogu jak i stronie głównej.
A same księgi, cóż, przyznam że nie pamiętam które inne oprawy dały mi tak "popalić", odczucia w pozytywnym sensie jak najbardziej i nawet rany cielesne które odniosłem podczas tej realizacji tego nie zmienią. Kilkakrotne powtórki pewnych czynności a na koniec prawie 2000 "ślepych tłoków" na oprawach nie prędko zapomnę. Pewne elementy zdobnicze mogły a nawet powinny wyjść lepiej, mam tu na myśli księgę brązową, ale właśnie taka stylizacja nie należy do moich
szczególnie ulubionych, (da się to chyba zauważyć w galerii opraw) wiem zatem dobrze nad czym muszę popracować i które techniki poprawić...

Na koniec, bardzo dziękuję osobom które zamieszczały komentarze podczas powstawania tych właśnie opraw, nie spodziewałem się tak pozytywnego odbioru. I tradycyjnie już poniżej więcej zdjęć...






poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dwie księgi, progres...


Prace przeniosłem z białej księgi na brązową, praktycznie każdą wolną chwilę poświęcam przy tych pozycjach, zależy mi aby skończyć wszystko do końca miesiąca. Mam powody tego nagłego pośpiechu...
Druga księga jest już również zaciągnięta skórą, a przy pierwszej został do wykonania ostatni element. Brak koncentracji lub zmęczenie ( prace kontynuuję zwykle późnym wieczorem ) było powodem nieprzyjemnej kontuzji. Tym razem mój skalpel dopadł również mojej skóry, na chwilę domowa pracownia zamieniła się w rzeźnię. Dosłownie, bo dawno już krew nie ciekła ze mnie jak wczorajszego wieczoru, mocno przeraziłem tym widokiem resztę rodziny. Diagnoza końcowa - będę żyć...
Zatem księgi dokończę...




piątek, 21 stycznia 2011

Dwie księgi, czas na skórę...


Najpierw biała, po wycieniowaniu brzegów mogłem przygotować klajster. Lubię cielęce skóry, więc poszło gładko...Aby uzyskać głęboki przegub używam tektur pomocniczych do prasowania oprawy.
Bawi mnie ten brzeg holograficzny, inny niż dotychczas wykonywane ale nie żałuję decyzji. Z pewnością wrócę kiedyś do tej folii, kapitałkę zrobiłem z takiej zwariowanej kolorystycznie skóry, przyłożyłem do brzegu...i już nie szukałem więcej.
Księga idzie na noc do prasy...a ja spać, znowu się zrobiło późno...Mam nadzieję że rano ktoś mnie zrzuci z łóżka...




CDN

wtorek, 18 stycznia 2011

Dwie księgi, brzegi.


Dzisiaj miałem chyba ten gorszy dzień, dekorowanie górnego brzegu obu ksiąg szło jak po grudzie... Bardziej obawiałem się problemów przy białej księdze, która dla odmiany ma mieć delikatne srebrne tłoczenia i srebrny, holograficzny brzeg. Druga próba okazała się w tym przypadku ostatnią, dlatego ucieszyłem się że w 1,5 godziny zamknę temat. Ale nic z tego. Brązowa księga stawiała opór przez następne 2,5 godziny. Staram się zachowywać spokój, nie panikować, ale 6 razy powtarzać tą samą czynność to trochę zbyt dużo. Lekcja pokory. Kolejna.
Holograficzny brzeg w zależności od ustawienia względem światła mieni się barwą tęczy, zdaję sobie sprawę że dla niektórych klientów ten wybór może być szokujący, ale przecież po to jest druga księga która otrzyma klasyczne "ubranko"...




wtorek, 11 stycznia 2011

Dwie techniki, dwie księgi.


Początek roku jak dotychczas spokojny, postanowiłem więc wykorzystać moment i wykonać dwie duże księgi. Trochę w pracy, trochę w domu, z naciskiem jednak na dom. Czasami gdy zapominam spojrzeć na zegarek prace przeciągają się mocno po północy. Nagła senność uświadamia mi że faktycznie jest już późno.
Format ksiąg identyczny, 420mm x 300mm w orientacji pionowej, powoduje że nie giną na stole. Ilość kart identyczna, różni je tylko gramatura oraz...technika wykonania. Jedna będzie oprawą typu organicznego, szyta na pięć podwójnych sznurków które zamienią się wkrótce w naturalne zwięzy, z grzbietem zwartym, to znaczy pozbawionym kartonowej grzbietówki, druga to "Bradel", z wtłoczonym głębokim rowkiem, nazywająca się tak od nazwiska introligatora francuskiego Alexisa Piere Bradel który wymyślił ją w połowie osiemnastego stulecia. Czasami zastanawiam się czy ma sens zawracać głowę ludziom nie z branży tymi wszystkimi technikami. Dla nich to po prostu duża lub mała książka w oprawie skórzanej, a czy typu organicznego czy też najprostsza zawieszana to już w ogóle nie ma znaczenia. Więc ogłaszam wszystkim że owszem ma...szczególnie dotyczy to ceny. Nie daję wiary informacjom znajdywanym na różnych stronach internetowych o oprawie wykonanej według technik dawnych introligatorskich mistrzów w cenie...100.00 zł. Zaraz sobie myślę że chyba ktoś chce kogoś nabić w butelkę. Ale dosyć już tych przemyśleń bo zaczynam nudzić.
Poniżej trochę więcej zdjęć dotychczas wykonanych czynności, a ja wracam do ksiąg...



...pozycjonowanie sznurków zakończone, szycie w trakcie...


...taśmy "Ramieband"- bardzo cienkie, bardzo mocne, roztrzepują się jak lniany sznurek...


...pierwsza zszyta, sznurki przed przewleczeniem przez tektury...


...druga zszyta, nabity oporek, dopasowane tektury...

CDN

piątek, 7 stycznia 2011

Europejscy Introligatorzy / European Bookbinders


Tytuł zapożyczyłem z serii filmów słowackiej telewizji, przedstawiających sławnych czeskich i słowackich introligatorów. Pomyślałem sobie że w moim posiadaniu znajduje się już kilka tysięcy zdjęć różnej jakości, które co kilka tygodni przeglądam i które są powodem wielu miłych wspomnień. Bloga założyłem nie tylko po to, aby przedstawiać moje introligatorskie dokonania, ale również po to, aby informować o tym co dzieje się we współczesnym introligatorstwie w ogóle...Jak mi to wychodzi to już inna sprawa, z nowym rokiem zatem postanowiłem że jeden post w miesiącu poświęcę na przedstawienie jak wygląda współczesna pracownia introligatorstwa artystycznego, oczywiście na przykładzie tych kolegów i koleżanek po fachu, których miałem okazję odwiedzić osobiście. Zamieszczał będę tylko niepublikowane dotąd zdjęcia i wstyd mi tylko trochę że na tej liście nie ma żadnego polskiego współczesnego introligatora. Mam jednak w najbliższych planach odwiedzić mojego kolegę, aktualnie operującego w Pelplinie-Jurka Budnika, dlatego sądzę że uda mi się szybko naprawić to uchybienie...