piątek, 6 stycznia 2012

Mała - wielka miłość. Sztuka w czterech aktach.


Sam już nie pamiętam czy ten klient najpierw pisał czy dzwonił, ale jest to mniej ważne. Fakt jest taki, że czy to przez przypadek czy też nie, trafił na mój blog. Zakochany, tym razem z Warszawy i z pomysłem na prezent. Dla ukochanej.

AKT I

Przede wszystkim ma być na konkretny termin. I nie przekraczalny. A ten pokrywa się z terminem ukończenia oprawy dla Teo. Właściwie to powinienem odmówić bez dłuższego zajmowania czasu klienta. Ale ten był bardzo zdeterminowany i tym chyba mnie przekonał. Skórę uratują mi tak zwane "długie weekendy" i to że oprawa w całości będzie płócienna. Po negocjacjach, akceptacji warunków z jednej i drugiej strony przystąpiłem do realizacji. Trochę inaczej niż zwykle - po prostu plik z książką autorstwa zleceniodawcy otrzymałem pocztą elektroniczną. Zajęła się nim cytując klasyka "moja małżonka osobista" i po chwili otrzymałem ładniutko wydrukowane i przygotowane składki do oprawy. Przy tym zleceniu istotny będzie czas, wykorzystuję zatem każdą wolną chwilę aby sprawy szły do przodu.

cdn




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz