środa, 18 stycznia 2012

Byzantine Manuscripts


To nic innego jak książka oprawiona przez Teo dla mnie. Jeszcze jej nie otrzymałem ale zdjęcia gotowej oprawy dotarły właśnie dzisiaj. Niniejszym z wielką ochotą je prezentuję. Dodam jeszcze na koniec, że mój sposób na międzynarodową kolekcję introligatorskich opraw rozwija się wyśmienicie...
Mam już trzecią ofiarę na "książkową wymianę" ale o tym już wkrótce, dzisiaj najważniejsza jest oprawa Teo!!!

Mulţumesc mult!!!






sobota, 14 stycznia 2012

"Byłoniebyło" - Teo's book. Galeria


Jutro 15 styczeń... Zdążyłem. Nikt głowy by mi nie urwał ale warto mieć zasady. Mam nadzieję że oprawa się spodoba, bo to zawsze lepiej wpływa na samopoczucie. I jednej i drugiej strony. Na koniec muszę przyznać że z planów nie zwyczajnej niespodzianki w etui nic nie wyszło, cóż, zdarza się...
Wykonałem za to pierwszy raz dokładny opis oprawy na szyldzie pod książką, nigdy wcześniej w ten właśnie sposób tego nie robiłem...

Dzisiaj trochę większa galeria, natychmiast też jak tylko otrzymam oprawioną książkę od Teo zdjęcia pojawią się na blogu.
A kto ma ochotę to może podglądać już teraz - TeoStudio









piątek, 13 stycznia 2012

Teo's Box


Mam doprawdy bardzo zajmujący tydzień, ale cały czas pamiętam o książce dla Teo... Powstaje etapami, to prawda, ale dzięki temu niektóre moje plany ewoluują. Mam pewne rzeczy do skończenia przy oprawie, zatem systematycznie do przodu posuwają się prace przy pudełku. Nie będę ukrywał że tutaj planuję nie zwyczajną niespodziankę...



czwartek, 12 stycznia 2012

Mała - wielka miłość... Galeria

AKT IV

Krótka wizyta kuriera zakończyła sztukę w czterech aktach. Oprawiona książka w drodze do klienta...





Mała - wielka miłość. Sztuka w czterech aktach.


AKT III

Coraz gorzej znoszę te nocne potyczki z książkami, ale to na własne życzenie... Muszę przede wszystkim brać pod uwagę to, że pierwsze dwie cyfry mojego numeru pesel nie wyglądają już tak różowo jak kiedyś. Organizm dopomina się o swoje...
Skończyłem opakowanie, jutro jak nic nieoczekiwanego się nie stanie, odbędzie się czwarty i ostatni akt sztuki - "Mała wielka miłość".

cdn



niedziela, 8 stycznia 2012

Mała - wielka miłość. Sztuka w czterech aktach.




AKT II

To mierzenie i przycinanie, szlifowanie i oklejanie, a potem montaż poszczególnych warstw. Szkic, bardzo nieudolny zresztą wysłałem do klienta w celu akceptacji. Ucieszyłem się że "wskoczył" ( klient właśnie ) w moje tory wyobraźni...
Jutro wieczorem ruszę z opakowaniem, w międzyczasie wykonam napis na oprawie i pokonam uciekający czas.

cdn




piątek, 6 stycznia 2012

Mała - wielka miłość. Sztuka w czterech aktach.


Sam już nie pamiętam czy ten klient najpierw pisał czy dzwonił, ale jest to mniej ważne. Fakt jest taki, że czy to przez przypadek czy też nie, trafił na mój blog. Zakochany, tym razem z Warszawy i z pomysłem na prezent. Dla ukochanej.

AKT I

Przede wszystkim ma być na konkretny termin. I nie przekraczalny. A ten pokrywa się z terminem ukończenia oprawy dla Teo. Właściwie to powinienem odmówić bez dłuższego zajmowania czasu klienta. Ale ten był bardzo zdeterminowany i tym chyba mnie przekonał. Skórę uratują mi tak zwane "długie weekendy" i to że oprawa w całości będzie płócienna. Po negocjacjach, akceptacji warunków z jednej i drugiej strony przystąpiłem do realizacji. Trochę inaczej niż zwykle - po prostu plik z książką autorstwa zleceniodawcy otrzymałem pocztą elektroniczną. Zajęła się nim cytując klasyka "moja małżonka osobista" i po chwili otrzymałem ładniutko wydrukowane i przygotowane składki do oprawy. Przy tym zleceniu istotny będzie czas, wykorzystuję zatem każdą wolną chwilę aby sprawy szły do przodu.

cdn




środa, 4 stycznia 2012

Exhibition at The Nobel Museum



Dzisiaj w mojej domowej skrzynce na listy czekała na mnie bardzo miła niespodzianka. Miła a przede wszystkim całkowicie niespodziewana. Lena przysłała mi katalog z aktualnie trwającej wystawy w Sztokholmie - The Nobel Museum - i zapewne nie wie jaką radość mi sprawiła. Jak sama napisała - tak dla inspiracji, a dla wyjaśnienia dodam że Lena zajmuje się tym co ja, ale mieszka i pracuje w Szwecji. No i należy do introligatorskiej "blogowej rodziny". Katalog z wystawy można pobrać z internetu w wersji pdf, to informacja dla zainteresowanych...

niedziela, 1 stycznia 2012

"Byłoniebyło" - noworocznie


Każdy ten pierwszy dzień nowego roku spędzał jak chciał. Pogoda nie zachęcała do spaceru, lekki deszczyk i maksymalnie trzy stopnie na plusie spowodowały że o wyjściu z domu nawet nie pomyślałem.
Ponownie zwyciężyła opcja wypoczynku z książką. A że 15 styczeń przecież już za chwilę to tym bardziej chętnie zabrałem się do... pracy. Tylko Lucek jest nieustępliwy i co 20 minut domaga się choć krótkiej zabawy. Trzeba przyznać że jest w tym strasznie konsekwentny i byle czym nie daje się "spławić"... Dzisiaj skupiłem się na trzeciej warstwie i pokryciu całości skórą. Spokojnie i miło spędziłem zatem to noworoczne popołudnie, w sumie to fajnie że nie przed telewizorem lub komputerem, chociaż bez tego ostatniego aktualny wpis nie powiódł by się na pewno...